Ebook Bitwa o Madryt Górny, Grzegorz; Terlikowski , Tomasz P. Fronda

Bitwa o Madryt (ebook)

Author:

Górny, Grzegorz; Terlikowski , Tomasz P.

Price: 24,90 zł 14,00 zł (you save 44%)
+14 pts (buy for 7,00 zł)
Add to cart Publisher: Fronda Year of publishing: 2010 Category: Socio-political Language: Polish Format: EPUB (DRM) (to download on e-reader, smartphone, tablet or computer)

Hiszpania w ciągu niespełna dwudziestu lat z państwa katolickiego przekształciła się w jeden z najbardziej zlaicyzowanych i antykatolickich krajów w Europie. Jej przywódcy sami siebie uznają za liderów rewolucji obyczajowej, która ma przeorać całą Europę i Amerykę Łacińską.
Małżeństwa osób tej samej płci; nazywanie ojca i matki rodzicem A i rodzicem B; aborcja na życzenie, i to nawet dla nastolatek, czy wreszcie szkolenia z masturbacji dla uczniów podstawówek – to wszystko jest już rzeczywistością w Hiszpanii, a zdaniem José Luisa Rozdrígueza Zapatero, premiera tego kraju, będzie przyszłością w całej Europie.
Czy rzeczywiście tak się stanie? Jak wygląda codzienność katolików w kraju ogarniętym rewoltą obyczajową i zimną wojną domową? Czy hiszpańscy katolicy mogą się jeszcze podnieść i odzyskać utracone pozycje?
W BITWIE O MADRYT na te pytania starają się odpowiedzieć publicyści i reporterzy: Grzegorz Górny i Tomasz P. Terlikowski, a także ich rozmówcy: hiszpańscy uczeni, politycy i dziennikarze, którym bliska jest wizja Hiszpanii katolickiej.
Jeśli chce się zrozumieć sytuację w Hiszpanii, tę książkę trzeba przeczytać.

Please note: the following sample is a simplified text excerpt of this ebook; in order to view its composition, please download a free sample in the EPUB format.

Table of contents

Strona tytułowa
Informacje o książce
Rewolucja Zapatero
Dwóch Hiszpanii już nie ma

Tomasz P. Terlikowski Grzegorz Górny

Bitwa o Madryt


Redakcja Grzegorz Górny
Korekta Małgorzata Terlikowska
Projekt okładki Marcin Kot
Menedżer projektu Wojciech Salwa

Na okładce wykorzystano zdjęcie premiera Hiszpanii
José Luisa Rodrígueza Zapatero LFI/FOTOLINK

Opracowanie typograficzne i łamanie
Agnieszka Siekierżycka

Copyright © 2010 by Fronda PL Sp. z o.o.
ISBN 978-83-62268-56-6 (Wydawnictwo FRONDA)
ISBN 978-83-61881-44-5 (Wydawnictwo AA)

FRONDA PL Spółka z o.o.
ul. Łopuszańska 32
02-220 Warszawa
tel. (22) 8365444, 8773735
fax (22) 8773734
e-mail: fronda@fronda.pl
www.fronda.pl

WYDAWNICTWO AA s.c.
pl. Na Groblach 4
31-101 Kraków
tel. 012 422 89 83
e-mail: wydawnictwo@aa.com.pl

Druk Wydawnictwo AA s.c.

Wydanie I

Rewolucja Zapatero

Tomasz P. Terlikowski


Wizyta w Hiszpanii dla zafascynowanego tradycyjną kulturą tego kraju Polaka i katolika to wydarzenie traumatyczne. Dopiero na miejscu widać, jak głęboko sięga rewolucja obyczajowa, którą wprowadza tam rząd José Luisa Rodrígueza Zapatero (choć wprowadzały ją już poprzednie władze, ale nie z takim rozmachem). Zajęcia w szkole z masturbacji dla nastolatków; przyznanie szesnastoletnim dziewczętom prawa do aborcji bez poinformowania o tym rodziców; pełne flaszkodromy (czyli miejsca specjalnie wyznaczone przez władze miejskie i uczelniane, gdzie studenci w weekendy mogą się upijać dotowanym alkoholem) – to wszystko może szokować Polaków, ale Hiszpanów wydaje się nie zaskakiwać. Oni się już do tego przyzwyczaili i sugestia, że mogłoby być inaczej, wywołuje tylko wzruszenie ramion, ewentualnie agresywną odpowiedź, że z zacofania można się wyleczyć. I wkroczyć na drogę postępu.

Oczywiście nadal można w Hiszpanii podziwiać piękne kościoły, zjawiskowe katedry, jak w Cordobie, Granadzie, Sewilli czy Saragossie, a także spotykać ludzi, którzy żyją głęboką wiarą katolicką i chcą ją wprowadzać w życie. To przecież Półwysep Iberyjski pozostaje ojczyzną tak prężnych na świecie formacji duchowych, jak Opus Dei czy Droga Neokatechumenalna, ale w samej Hiszpanii ich realny wpływ na życie publiczne i społeczne z roku na rok maleje. Nie zmieniają tego ogromne (niekiedy nawet dwumilionowe) marsze katolików zdesperowanych zmianami wprowadzanymi przez José Luisa Rodrígueza Zapatero. Nie zmieniają zaś dlatego, że polityka obecnego rządu socjalistycznego jest tylko symptomem głębszej choroby cywilizacyjnej, jaka dotyka Hiszpanów.

Dwóch Hiszpanii już nie ma

Podstawowym objawem tej choroby jest fakt, że z głównego nurtu życia społecznego i politycznego zniknęła w zasadzie „druga Hiszpania” (choć wielu twierdzi, że zniknęła „pierwsza Hiszpania”). Podział na „dwie Hiszpanie” – z jednej strony postępową, rewolucyjną i antyklerykalną, z drugiej zaś tradycyjną, konserwatywną i katolicką – przez dziesięciolecia określał życie publiczne tego kraju. Niezależnie od zmiennych losów dziejowych oba te nurty były od stuleci w Hiszpanii obecne. Teraz jednak to się zmieniło. Hiszpania katolicka odchodzi w przeszłość, nie ma już swojej reprezentacji politycznej (bo trudno – o czym będzie mowa poniżej – uznać za taką Partię Ludową), zaś zdecydowana większość młodego pokolenia w zasadzie uznaje zapaterystowski radykalizm za normę kulturową, a nie za wyjątek.

Politycy Partii Ludowej, którzy teraz próbują przedstawiać się jako nadzieja katolików, sami jednak, zanim Zapatero doszedł do władzy, również realizowali – choć znacznie wolniej i ostrożniej – lewicowo-liberalne projekty obyczajowe. W ich wydaniu była to raczej stopniowa ewolucja niż gwałtowna rewolucja. Warto przypomnieć, że w Hiszpanii, która jest krajem federacyjnym, lokalne władze mają spore uprawnienia. I właśnie na poziomie lokalnym rządy, w których zasiadali politycy z Partii Ludowej, wprowadzały regulacje prawne przyznające przywileje małżeńskie (choć bez określania ich małżeństwami) parom złożonym z osób tej samej płci. Prawicowi premierzy wprowadzali ustawę dopuszczającą aborcję i tolerowali sytuację, gdy w Hiszpanii dokonywano ponad stu tysięcy aborcji rocznie, choć obowiązywało tam prawo o ochronie życia niemal identyczne z polską ustawą z roku 1993. Nic nie wskazuje też na to, aby sytuacja ta miała ulec zmianie. Partia Ludowa jest bowiem głęboko podzielona w kwestiach moralnych i religijnych. Część jej członków mówi wprost, że ugrupowanie jest wręcz dotknięte „wirusem zapateryzmu” i to w stopniu nie mniejszym niż Partia Socjalistyczna.

To właśnie desperacja katolików, którzy zorientowali się, że Partia Ludowa nie odzwierciedla już ich poglądów i wrażliwości, wypchnęła dwa miliony ludzi na ulice Madrytu. Zorientowali się oni, że ugrupowanie kierowane przez Mariano Rajoya nie jest rzeczywistą alternatywą dla lewicy i nie gwarantuje im nadziei na to, że ich dzieci będą mogły żyć w Hiszpanii po chrześcijańsku. Problem polega tylko na tym, że ten nacisk ulicy nie przyobleka się w kształt instytucjonalny, nie formuje się w trwałą grupę nacisku, która albo przemieni Partię Ludową, albo powoła do życia nowe organizacje polityczne i społeczne zdolne rywalizować skutecznie z socjalistami i ludowcami. Sytuację komplikuje fakt, że wielu konserwatystów, którzy są krytyczni wobec Partii Ludowej, uważa jednak, iż jest ona jedyną siłą zdolną przeciwstawić się lewicy i wygrać wybory. Dlatego każdy podział w obozie prawicy uważają za działalność na rzecz przyszłego zwycięstwa Zapatero. Z perspektywy strategii wyborczej trudno zarzucić cokolwiek takiemu rozumowaniu. Jednak z katolickiego punktu widzenia sprawa jest dużo bardziej problematyczna, gdyż wygrana ludowców wcale nie musi oznaczać klęski zapateryzmu.

Obserwując, jak bardzo zmiany obyczajowe przeorały współczesną Hiszpanię, trudno nie zadać sobie pytania, jak to się stało, że kraj, który jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku nie miał ustawy gwarantującej rozdziału państwa i Kościoła, a w latach siedemdziesiątych wciąż uchodził za bastion katolicyzmu w Europie, tak szybko się zlaicyzował. Wielu komentatorów uważa, że odpowiedzialność za to spoczywa w znacznej mierze na reżimie generała Franco. Ten ostatni uchronił hiszpańskich katolików przed eksterminacją, jakiej poddawani byli w latach trzydziestych XX wieku przez siły republikańskie. Nic więc dziwnego, że Kościół stanął po stronie generała Franco, gdyż ten stanął w obronie mordowanych katolików.

Z czasem dzięki frankistom katolicyzm stał się ideologią panującą w Hiszpanii, ale nie stał się żywym doświadczeniem wiary. Wiele obowiązujących regulacji było charakterystycznych dla państwa wyznaniowego. Na przykład więźniowie w zakładach karnych mieli obowiązek spowiadania się raz w miesiącu, choć znajdowali się przecież wśród nich także ludzie niewierzący. Nic więc dziwnego, że Kościół był postrzegany przede wszystkim jako jeden z filarów systemu. Ta sytuacja była tak dokuczliwa dla wielu duchownych, a nawet biskupów, że w latach siedemdziesiątych niektórzy z nich zostali zwolennikami teologii wyzwolenia i marksizmu. Doprowadziło to do przyspieszenia laicyzacji w hiszpańskim Kościele, czego nie były w stanie powstrzymać nawet tak żywe i dynamiczne ruchy religijne, jak Opus Dei, założone przez aragońskiego księdza św. Josemaríę Escrivę de Balaguera, czy Droga Neokatechumenalna, powstała z inicjatywy madryckiego malarza Kiko Arguello.

Zwycięstwo Al Kaidy

Bezpośrednią przyczyną zwycięstwa Zapatero w wy – borach parlamentarnych 2004 roku nie było przekonanie ludności do haseł rewolucji obyczajowej, lecz wola Al Kaidy. Ta islamska organizacja terrorystyczna – na wiele miesięcy przed hiszpańską elekcją – przygotowała 42-stronicowy dokument, w którym opisała metody, jakie mają skłonić „ armie niewiernych” do ucieczki z Iraku. Sześć stron tego dokumentu poświęconych było Hiszpanii. Autorzy proponowali, by zaatakować ten kraj na kilka dni przed wyborami, tak by ich zwycięzcą został lider socjalistów opowiadający się za wycofaniem hiszpańskich sił zbrojnych z Bliskiego Wschodu. „Musimy do maksimum wykorzystać marcowe wybory. Hiszpański rząd po dwóch-trzech atakach nie wytrzyma nacisku opinii publicznej. Partia socjalistyczna w takim wypadku z pewnością uczyni z pobytu wojsk hiszpańskich w Iraku ważny temat wyborczy” – przekonywali analitycy Al Kaidy. Ich przewidywania spełniły się całkowicie. Jeśli się w czymś pomylili, to tylko w tym, że wystarczył zaledwie jeden atak, by Hiszpanie gremialnie udali się do urn, żeby zagłosować na tego, który obiecał im „święty spokój”.

Jak skuteczna była strategia Al Kaidy, pokazują wydarzenia związane z wyborami. 11 marca 2004 roku islamscy terroryści uderzyli w Madrycie. Dziesięć bomb podrzucono do pociągów przyjeżdżających z Guadalajary i Alcalá de Benares. Eksplodowały one, gdy pojazdy wjeżdżały do stolicy. Trzy bomby, które miały wybuchnąć w momencie, gdy do rannych przyjadą ratownicy i lekarze, udało się rozbroić. Wściekłość i podejrzenia początkowo skierowały się przeciwko baskijskim terrorystom z ETA, którzy od początku zaprzeczali, by mieli cokolwiek wspólnego z zamachami. W obliczu tragedii zarówno rządzący ludowcy, jak i opozycyjni socjaliści przemawiali jednym głosem. Lider lewicy José Luis Rodríguez Zapatero proponował nawet współpracę rządowi i zapowiadał, że socjaliści „także odpowiedzą na haniebne wyzwanie śmierci”. Dwa dni później jednak – po tym, jak do zamachów przyznali się islamscy terroryści – retoryka lewicy uległa radykalnej zmianie. Od tego momentu socjaliści zaczęli realizować scenariusz napisany przez analityków Al Kaidy. Wyprowadzili na ulice tysiące obywateli, rząd José Maríi Aznara obciążyli odpowiedzialnością za zamachy. „Mordercy! Mordercy!” – wznosili okrzyki lewicowi bojówkarze, łamiąc przy okazji obowiązujące prawo, gdyż w Hiszpanii manifestacje polityczne w czasie ciszy wyborczej są zakazane. Zapatero stale zaś powtarzał, że jeśli tylko wygra wybory, to natychmiast wycofa wojska z Iraku, dając tym samym do zrozumienia, że uchroni w ten sposób Hiszpanów przed kolejnymi zamachami. Nie trzeba dodawać, że znakomicie wpisywało się to w strategię Al Kaidy.

Ta strategia przyniosła zamierzone efekty. Jeszcze kilka tygodni przed wyborami wydawało się, że Partia Ludowa ma zwycięstwo w kieszeni. Rządziła krajem od 1996 roku, a rząd José Maríi Aznara mógł się pochwalić ogromnymi sukcesami ekonomicznymi, dzięki którym Hiszpania dołączyła do czołówki europejskich liderów gospodarczych. Na czele ugrupowania doszło do pokojowej wymiany przywództwa – nowym liderem ludowców został Mariano Rajoy. W sondażach wyprzedzali oni socjalistów o kilka punktów procentowych. A jednak zamach 11 marca 2004 roku całkowicie odmienił sytuację. Lewica, choć sondaże nie dawały jej na to najmniejszych szans, wygrała wybory. Zdobyła aż 43 proc. głosów. Ludowcy otrzymali zaledwie 37-procentowe poparcie.

Metodę, dzięki której socjaliści odnieśli zwycięstwo, hiszpański publicysta Ramón Pérez-Maura z dziennika „ABC” określił mianem „medialnego zamachu stanu”. Jego zdaniem była to kompromitacja kraju: „W ciągu tych trzech dni, które zmieniły bieg historii Hiszpanii, po raz pierwszy demokratyczna partia polityczna, by wygrać wybory, posłużyła się śmiertelnymi ofiarami terrorystów” – oburzał się Pérez-Maura. Jeszcze mocniej ujęli to brytyjscy i amerykańscy analitycy, którzy sukces Zapatero nazwali zwycięstwem islamskich terrorystów. Fundamentaliści z Al Kaidy udowodnili bowiem, że dysponują metodami, które dają im realny wpływ na europejską politykę. Wykazali, że mogą nie tylko skutecznie zastraszać Europejczyków, ale nawet wpływać na zmianę rządu czy kierunek polityki zagranicznej. Przypadek Hiszpanii był tego najlepszym dowodem: „wskazani” przez terrorystów politycy nie tylko wygrali wybory, ale również wycofali hiszpańskie wojska z Iraku – i to już w pierwszym tygodniu sprawowania władzy.

Nie była to zresztą jedyna zmiana w polityce zagranicznej premiera Zapatero. Ten lewicowy polityk uznał także za konieczną korektę kursu Madrytu wobec komunistycznego reżimu Fidela Castro na Kubie oraz lewacko-populistycznego rządu Hugo Cháveza w Wenezueli. Dla uzyskania dobrych stosunków z tymi krajami premier Hiszpanii zdecydował się narazić na szwank relacje z Wielką Brytanią, Włochami i Stanami Zjednoczonymi. Ważniejsza od interesów Hiszpanii była bowiem dla niego solidarność z innymi lewackimi politykami na świecie.

Zniszczyć rodzinę

Polityka zagraniczna, choć właśnie od decyzji dyplomatycznych rozpoczął Zapatero swoje urzędowanie, nie pozostaje jednak w centrum jego zainteresowań. Hiszpański premier nie zna języków obcych i nie lubi spotykać się z przywódcami innych krajów. Czasu nie zajmuje mu także rozwiązywanie problemów gospodarczych, o co ma do niego pretensje nawet prosocjalny elektorat. Trudno się jednak temu dziwić, bowiem zdecydowaną większość czasu hiszpański przywódca poświęca głębokiej reformie, którą określić można rewolucją obyczajową. Jej rozmach i tempo porównywalne mogą być tylko ze zjawiskami społecznymi, jakie zachodziły w latach dwudziestych XX wieku w nowo powstałym Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich. I nie jest to analogia przesadzona, choć główna różnica polega na tym, że Zapatero wygrał wybory i zdobył mandat społeczny, podczas gdy Lenin nigdy zdobywaniem takiego poparcia się nie przejmował.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com


Books similar to: Bitwa o Madryt

Last viewed books

Help
Terms and conditions